TS
ago
.

Firma Nowe Media wprowadziła do sprzedaży najnowszej generacji automat duplikujący płyty CD/DVD, który jest w stanie pracować przez 24 godziny na dobę, przez siedem dniu w tygodniu.Duplikator DUP-08-1000 wyposażony jest w 8 nagrywarek, zasobnik mieszczacy aż 1000 płyt oraz automat przekładający. Gwarantuje przemysłową wydajność przy pełnej automatyzacji procesu kopiowania. Dzięki dużej pojemności zasobników na płyty możliwy jest także badrzo długi czas bezobsługowej pracy urządzenia.
TS
ago
.

Nowe Media wprowadza na polski rynek najnowszy efekt współpracy japońskiej firmy Taiyo Yuden Ltd. oraz amerykańskiego producenta urządzeń do nadruku i kopiowania płyt Primera Technology Inc. wodoodporne płyty CD-R WaterShield Silver ze srebrzystą powierzchnią do nadruku atramentowego. Unikalna powłoka WaterShiled Silver trwale wiąże atrament z podłożem gwarantując wysoce kontrastowy nadruk o niespotykanej głębi koloru i metalicznym połysku oraz 100% odporności na wodę i rozmazywanie.
TS
ago
.

Firma Nowe Media wyłączny dystrybutor w Polsce urządzeń i akcesoriów Primera Technology - wprowadza na polski rynek nowy duplikator USB Publisher 2100, który pozwala na jednoczesne powielanie do 21 pamięci pendrive. Obsługa urzadzenia zredukowana jest do minimum. Wygodny kreator pozwala określić parametry zadania (nazwę pliku obrazu, ilość kopii opcję weryfikacji etc.). Inteligentny system duplikacji nie tylko gwarantuje wyjątkowy komfort pracy, ale również oszczędza czas użytkownika
ago
.

Fundacja „ISKIERKA” jako organizacja pożytku publicznego (KRS 0000248546) w imieniu rodziców zwraca się z apelem do ludzi dobrej woli o pomoc finansową: Dominik Suchoń ma 7 lat i mieszka z rodziną w Łaziskach Górnych. To bardzo towarzyski i wesoły chłopak, który uwielbia bawić się z innymi dziećmi i jeździć z tatą na rowerze. Niestety nie zawsze może. Już jako dwumiesięczne niemowlę pozostawał pod opieką poradni neurologicznej z powodu szybkiego przyrostu obwodu głowy. W wieku dwóch lat stwierdzono u niego guza mózgu - wysciułczaka anaplastycznego. Dominik przeszedł szereg zabiegów medycznych, w tym biopsje i operację wycięcia części guza. Cierpliwie znosił wielomiesięczne pobyty w szpitalu układając ulubione puzzle, czy grając w gry planszowe. Dominik interesuje się też astrologią i lubi oderwać się od rzeczywistości w przestrzeń kosmiczną, gdzie może poznawać nowe sekrety planet i gwiazd. Niestety w czerwcu 2009 zaobserwowano znaczną progresję guza. Jego stan był już bardzo ciężki wypisano go ze szpitala pod opiekę hospicjum, nie dając mu żadnych szans. Obecnie jego leczenia podjął się Instytut Pomnik-Centrum Zdrowia Dziecka w Warszawie i pojawiła się iskierka nadziei. Dominik o kosmosie wie już bardzo dużo a jeszcze tyle pozostało do odkrycia! Koszty leczenia chorób onkologicznych u dzieci są bardzo wysokie i często przekraczają możliwości finansowe rodziców. Bardzo potrzebna jest Państwa pomoc, bo zdrowie i życie dziecka – jest bezcenne. Fundacja "ISKIERKA" na rzecz dzieci z chorobą nowotworową Warszawa 00-838, Prosta 51 ING Bank Śląski nr konta: 30 1050 1588 1000 0023 0342 1412 na hasło: "Dla Dominika Suchonia”
ago
.

Twórcą koncepcji serii był Władysław Nehrebecki. Pierwowzorami Bolka i Lolka byli jego synowie Jan i Roman. Autorami rysunkowego wizerunku głównych bohaterów (Bolek – czerwone szorty, żółta bluza, wyższy i szczuplejszy, Lolek – fioletowe spodnie na szelkach, biały podkoszulek, niższy i tęższy) byli Alfred Ledwig, Leszek Lorek i Władysław Nehrebecki. Za montaż, dźwięk i efekty odpowiadali Otokar Balcy i Alojzy Mol. Kompozytorem najbardziej znanego motywu muzycznego jest Waldemar Kazanecki, oprócz niego muzykę do filmu napisał Tadeusz Kocyba. Bolek i Lolek zadebiutowali w 1963 roku w odcinku zatytułowanym "Kusza". Wszystkie filmy z Bolkiem i Lolkiem powstały w Studio Filmów Rysunkowych w Bielsku-Białej. Przez 23 lata nakręcono ponad 150 odcinków w 10 seriach oraz dwa filmy pełnometrażowe. Najobszerniejsza seria to Przygody Bolka i Lolka, która zawiera 63 odcinki. Pozostałe serie nie są tak obszerne, ale bazują na jednym ściśle określonym temacie, np. podróże po świecie, spędzanie wolnego czasu.Duet bohaterów szybko zdobył sympatię młodych i starszych widzów. Filmy z ich udziałem odniosły wielki sukces w kraju i za granicą. Były nadawane w wielu krajach na wszystkich kontynentach. W 1973 twórcy filmu wprowadzili na życzenie żeńskiej części widowni nową postać – Tolę. Pierwszy raz wystąpiła w odcinku zatytułowanym "Tola". W sumie pojawiła się w 30 odcinkach.Większość odcinków nie posiada dialogów. Wyjątkiem są filmy pełnometrażowe i serie z lat 80., gdzie głównym bohaterom głosu użyczały: Bolkowi – Ewa Złotowska, Ilona Kuśmierska, Lolkowi – Danuta Mancewicz, Danuta Przesmycka.Ostatnie filmy o Bolku i Lolku nakręcono w 1986 roku. Były to dwa filmy montażowe złożone z kilku odcinków z serii Bolek i Lolek na wakacjach i Bajki Bolka i Lolka rozdzielonych komentarzami. Filmy z przygodami niezapomnianego duetu chętnie oglądają kolejne pokolenia. Obecnie Bolek i Lolek pojawiają się często w książeczkach, kolorowankach, grach i programach komputerowych. W okresie PRL-u również produkowano dużą ilość zabawek: figurki, filmy na przezroczach i taśmie 8 mm, pocztówki, gry zręcznościowe, układanki z klocków i wiele innych, które można zobaczyć w Muzeum dobranocek PRL-u. Postaci Bolka i Lolka były przedmiotami niemal trzydziestoletniego sporu o prawa autorskie do projektu plastycznego. Spór został ostatecznie rozstrzygnięty w roku 2004. Obecnie nad postaciami czuwa wyznaczony przez sąd niezależny prawnik w osobie dra Marka Bukowskiego z Kancelarii Prawnej Bukowski i Wspólnicy Sp. k. z siedzibą w Krakowie.Przypomnijmy sobie jak to bywało ........ aż się łza w oku kręci ......................... Informacja Prawna. Serwis nie przechowuje na swoich serwerach żadnych plików. Wszelkie materiały filmowe emitowane w serwisie są udostępnione przez serwis YouTube.com i przechowywane na serwerach YouTube.com który dostarcza także technologie umożliwiające emisję tych plików na innych stronach www co też wykorzystano w naszym serwisie. Wszelkie spory wynikające z Ustawy o Prawach Autorskich i prawach pokrewnych należy kierować bezpośrednio do serwisu YouTube.com
ago
.

W 1988 uniknął kary śmierci za działalność w obozie zagłady w Treblince. Dziś Iwan Demianiuk staje przed niemieckim sądem. Proces ma wykazać czy Ukrainiec jako członek SS-Sonderkommando w Sobiborze, jest winny zbrodni ludobójstwa. Dr Jacek Wilczur, prowadzący polskie śledztwo, które ponad 20 lat temu doprowadziło do skazania Demianiuka, opowiada dlaczego nie udało się wtedy wykonać wyroku oraz dlaczego ten proces może zakończyć się sukcesem. Jak doszło do tego, że zajął się Pan sprawą Demianiuka? Decyzją ówczesnego Ministra Sprawiedliwości i decyzją Dyrektora Generalnego Głównej Komisji Badania Zbrodni Hitlerowskich w Polsce, Kazimierza Kąkola, w lutym 1986 roku zostałem wyznaczony na szefa polskiego śledztwa pomocniczego na rzecz prokuratury generalnej Izraela. Po wizycie w tym kraju Kazimierza Kąkola, na szczeblu Ministra Sprawiedliwości Polskiej Rzeczpospolitej Ludowej zapadła decyzja, że mimo, iż PRL nie ma stosunków dyplomatycznych z Izraelem, zostanie udzielona Izraelowi pomoc prawna. Faktycznie było to śledztwo. Dyrektor Generalny Głównej Komisji znał mnie od wielu lat. Wiedział o tym, że doktoryzowałem się na Uniwersytecie Warszawskim w zakresie II wojny światowej, wiedział, że znam biegle języki naszych wschodnich sąsiadów, wiedział w końcu, że zajmuję się formacjami i służbami specjalnymi, które uczestniczyły w realizacji zagłady: Niemców, Sowietów, Litwinów i Ukraińców. Po powrocie z Izraela, Kąkol przekazał Ministrowi Sprawiedliwości prośbę Generalnej Prokuratury Izraela. Ze względu na to, że Demianiuk mordował na ziemiach polskich, potrzebne było śledztwo pomocnicze. Dlatego przez pięć lat zajmowałem się tą sprawą na terenie Polski i Izraela.Iwan Demianiuk, żołnierz Armii Czerwonej wzięty do niewoli niemieckiej. Zgłosił się do pomocy SS, skierowany do służby w obozach w Trawnikach, Sobiborze, Treblince i Flossenburgu. Po wojnie uciekł do USA, gdzie w 1958 roku uzyskał obywatelstwo, którego został pozbawiony w 1983 roku. Trzy lata później deportowany do Izraela. Tamtejszy sąd skazał go na śmierć. Wyrok został uchylony pięć lat później przez izraelski Sąd Najwyższy. Dzięki odnalezionym niedawno dokumentom niemiecki Główny Urząd Ścigania Zbrodni Narodowosocjalistycznych wystąpił o ekstradycję Demianiuka. 12 maja 2009 roku Ukrainiec został deportowany do Niemiec, gdzie formalnie został oskarżony o współudział w 27 900 morderstwach. Początek procesu ustalono na 30 listopada 2009 roku. Czy to była pierwsza tego typu współpraca? W zakresie tak dużego problemu był to pierwszy przypadek formalnej współpracy. Dyrektor Generalny zaproponował mi poprowadzenie tego śledztwa, mając na uwadze, że zajmuję się hitlerowskimi formacjami pomocniczymi. W komisji pełniłem funkcję głównego specjalisty ds. niemcoznawstwa. W tym samym dniu zostałem oficjalnie mianowany szefem pomocy prawnej w tej sprawie dla Prokuratury Generalnej Izraela. Zaczęły się moje wyjazdy na spotkania robocze z grupą izraelskich prokuratorów, zajmujących się tą sprawą. Śledztwo było bardzo pracochłonne, dlatego wyłączono mnie z innych spraw, którymi zajmował się wówczas polski aparat ścigania zbrodniarzy wojennych. W ramach śledztwa trzeba było jeździć na Podlasie do tych wiosek, których ziemie przylegały do terenu obozu zagłady w Treblince. Takich jak: Poniatowa, Wólka Okrąglik oraz wsie nieco dalej położone jak Grądy. Teraz wracam tam często, udzielając wywiadów międzynarodowym stacjom telewizyjnym. Ostatnio z podobną prośbą zwróciła się do mnie na przykład arabska Al-Jazeera.Jak wyglądały rozmowy ze świadkami? Kiedy przesłuchiwałem świadków na Podlasiu, żyło ich znacznie więcej. Już wtedy byli to oczywiście ludzie wiekowi. Dziś, kiedy wracam z ekipami telewizyjnymi, oni najczęściej są już niestety zakwaterowani na miejscowych cmentarzach. Żywych pośród nich jest bardzo niewielu. Wiedza o tym, co tam się działo jest przekazywana jednak z pokolenia na pokolenie. Ci młodzi, którzy nie uciekli ze wsi do miasta, znają historię od ojców i dziadków. Trochę ponad dwa tygodnie temu odnaleźliśmy synową Demianiuka. Ukrainiec miał z 16-letnią Polką syna. Byliśmy na jego grobie we wsi Grądy. A wracając do sprawy śledztwa, wspólnie z jednym z polskich prokuratorów dotarliśmy do tej Polki. Prosiła wówczas tylko o to, żebyśmy nie rozmawiali u niej w domu. Miała już wtedy drugą rodzinę. To był luty, było mroźno. Prokurator wyciągnął z samochodu maszynę, a ja zadawałem jej pytania. W ten sposób powstał protokół. Ona mówiła bardzo do rzeczy, ale w pewnym momencie popłakała się i spytała, czy mogę jej zaręczyć słowem honoru, że nie ujawnię publicznie jej personaliów dopóki ona żyje. Kilka lat temu zmarła.W jaki sposób poznała Demianiuka i jak to się stało, że się związali? Ukraińscy wachmani, o czym wiedzieliśmy ze śledztwa, gdy nie mieli służby polegającej na mordowaniu w ośrodku zagłady, wychodzili do pobliskich wsi. Poszukiwali kobiet, bimbru i nabiału. Za usługi płacono kosztownościami, które zabierano Żydom i Żydówkom wchodzącym do komór gazowych. Demianiuk upodobał sobie tę 16-latkę, odwiedzał dom, w którym mieszkała z rodzicami. Nie drogą gwałtu, choć inni dopuszczali się też gwałtów, ale raczej nachalnością przekonał ją do współżycia. Trwało ono kilka miesięcy. Urządzono nawet swego rodzaju "cyrkowy" ślub, bez oficjalnych pieczątek. Była za to bryczka zaprzężona w konie i objazd przez okoliczne wsie. Z tego związku narodził się syn, na którego grobie byliśmy. Rozmawialiśmy również z synową Demianiuka, ale nie powiedziała nam niczego, co miałoby znaczenie dla śledztwa. O wiele ważniejsze były wcześniejsze zeznania "żony" Demianiuka. Podczas śledztwa chciałem ustalić z nią jedną istotną kwestię: czy jeśli między nią a Ukraińcem doszło do współżycia, to kobieta zapamiętała jakieś wyróżniające cechy jego ciała, które pomogłyby w jego identyfikacji przed izraelskim sądem. Kobieta powiedziała o pewnej rzeczy, która dla prokuratury i sądu mogła być nie do podważenia. Tak, znamię jest najważniejsze, choć gdy jechaliśmy po zeznania tej kobiety, wiedziałem, że Ukrainiec miał także pod pachą wytatuowany znak runiczny, symbol SS. To rozbijało jego linię obrony, że nie przeszedł przez szkolenie w obozie w Trawnikach. Podczas zeznań, jego "żona" powiedziała także, że znajome są jej moje artykuły, które wówczas publikowałem w prasie. Rozpoznała swojego "męża" na fotografii ilustrującej jeden z nich. Kilka dni później poleciałem do Izraela. Tamtejszej prokuraturze przekazałem informację, że mamy mocne dowody. Trzeba było tylko zrobić jedno. Zaprosić tę Polkę, która w rozmowie ze mną wyraziła zgodę na stawienie się przed izraelskim sądem. Wojenna "żona" miała powiedzieć o znamieniu, a Demianiuk miałby pokazać miejsce, w którym ono się znajduje. Niestety, nie udało się do tego doprowadzić. Do dziś nie wiem, dlaczego Izraelczycy nie skorzystali z tej możliwości. W moim rozumieniu już dawno byłoby po jego egzekucji. Pięć lat później Sąd Najwyższy Izraela polecił Ukraińca uwolnić, choć co podkreślam, nie uniewinnić.Jak można wyczytać w wielu doniesieniach prasowych z tamtego okresu, stało się tak, ponieważ do głosu doszli Ukraińcy. Organizacje nacjonalistyczne na całym świecie bronią go, ponieważ gdyby zapadł wyrok skazujący, bez względu na wymiar kary, w sensie symbolicznym będzie to wyrok na wszystkich żyjących i nieżyjących już morderców kolaborujących z hitlerowskimi Niemcami: Ukraińców, Litwinów, Łotyszy, Chorwatów. Oni walczą więc o "honor morderców".W praktycznym wymiarze, byłby to także precedens. Oczywiście, choć z tym precedensem nacjonaliści nie mają kłopotów. Ukraina jest od dwudziestu lat państwem niepodległym, w ogromnym stopniu dzięki pomocy Polaków. Jednak przez cały ten czas tamtejsza prokuratura cywilna czy wojskowa nie wszczęła ani jednego śledztwa przeciwko któremukolwiek z żyjących morderców z formacji takich jak: Bataliony Niszczycielskie Nachtigall, Roland, pułki policyjne ukraińskie SS, ochotnicza 14. Dywizja SS Hałyczyna czy OUN-UPA. Kiedy stanęła sprawa ekstradycji Demianiuka do Monachium, ukraińskie organizacje nacjonalistyczne zaczęły protestować. Twierdzą, że nie powinno się sądzić tak starego, 89-letniego, schorowanego człowieka. A jeśli chodzi o prawo międzynarodowe, nie określa ono, czy z racji wieku powinno się zaprzestać ścigać zbrodniarza wojennego. Ścigać można i chyba należy do ostatniego dnia życia mordercy. Poza tym niemieccy lekarze sądowi orzekli, że stan jego zdrowia pozwala mu stanąć przed obliczem wymiaru sprawiedliwości. Niektórzy bronią Demianiuka tłumacząc, że współpracę z nazistami rozpoczął niedobrowolnie. Propozycję którą jako jeniec otrzymał w obozie w Trawnikach, ciężko byłoby odrzucić. Znam przypadki wychodzenia z obozów jenieckich ludzi w zamian za przywdzianie munduru niemieckiego. Robili to nie tylko Ukraińcy i Rosjanie ale także przedstawiciele wielu innych narodowości. Nikt ich do tego nie zmuszał. Mówiono im natomiast: "Stąd żywy nie wyjdziesz, ale możesz przeżyć, jeśli przejdziesz do niemieckich służb". Spora część jeńców wojennych zgłaszała się i zakładała oferowany im mundur. Ja to rozumiem, bo oni widzieli propozycję jako swoją jedyną szansę przeżycia. To jest ludzki odruch. Nie ma wytłumaczenia jednak dla faktu, że po założeniu munduru katowali, mordowali, byli w plutonach egzekucyjnych i obsługiwali komory gazowe.Jaki według Pana będzie wynik obecnego procesu? Sprawa, która zaczyna się w Niemczech dotyczy ośrodka SS Sonderkommando Sobibor. Ja w tej sprawie śledztwa nie prowadziłem, zajmowałem się tylko obozem Treblinka II. Natomiast jako pracownik, który z ramienia Głównej Komisji współpracował z sądownictwem niemieckim, mam zaufanie do rzetelnej pracy tamtejszych sędziów. Poza tym, ten proces będzie odbywał się na oczach całego świata.Z drugiej strony niektórzy niemieccy karniści twierdzą, że Demianiuk był mało znaczącą osobą. Według nich, członków komand rzadko kiedy spotykają kary. Był członkiem załogi, która zajmowała się jedną rzeczą: mordowaniem. Nawet gdyby był szeregowym mordercą, zgodnie z zasadami sprawiedliwości pisanej i niepisanej powinien zawisnąć. Niestety w Europie od wielu lat nie ma kary śmierci, jest tylko dożywocie. Myślę, że werdykt będzie rzeczowy. Nie mogę użyć słowa "sprawiedliwy", ponieważ wyznaję zasadę, że uczestnik ludobójstwa zasługuje tylko na śmierć. Wartością najwyższą według mnie jest to, że ten proces wytworzy bardzo bogatą dokumentację i że zostanie ona udostępniona historykom. Powinna ona spełnić funkcję pedagogiczną dla przyszłych pokoleń. Widziałem niedawno jego zdjęcia. Na atletę już nie wygląda. Gdyby uznano go za winnego, skazano i miesiąc potem wypuszczono na leczenie, to sam wyrok da wyraz sprawiedliwości. Rozmawiał Marcin Tumidajski. źródło : onet.pl
ago
.

W okolicach ul. Chopina - Przedszkole Łaziska Górne znaleziono komplet kluczy do mieszkania z doczepioną maskotką. Na jednym z kluczy wybity jest numer 85. Klucze do odebrania w siedzibie Firmy Ekspres.net ul. Świerczewskiego 2 (Dom Kultury Łaziska Górne - boczne wejście) w godzinach pracy biura pn.-pt. 10.00-18.00 i w soboty 10.00-14.00. lub telefonicznie pod numerem 508-49-49-49.
ago
.

Komórki i aparaty cyfrowe mogą zostać obłożone 3-proc. opłatą na rzecz twórców i autorów.Obecnie firmy płacą 3 proc. ceny detalicznej od każdego sprzedanego odtwarzacza MP3, czystej płyty CD lub DVD, kopiarki i dysku twardego. Organizacje twórców chcą objęcia opłatami także telefonów komórkowych, aparatów cyfrowych czy sprzętu dostępowego do Internetu – dowiedziała się „Rzeczpospolita”. Organizacje Kopipol, Stowarzyszenie Autorów Polska Książka oraz Stowarzyszenie Wydawców Repropol chcą, aby od ich sprzedaży producenci lub importerzy uiszczali twórcom dodatkową opłatę. Trafiałaby ona do organizacji zbiorowego zarządzania prawami autorskimi (do systemu wchodzi jeszcze ZAiKS, SAWP i ZPAV).– Takie urządzenia jak komórki czy aparaty cyfrowe służą do kopiowania filmów i muzyki, ale też powielania tekstów – mówi Maciej Hoffman, prezes Stowarzyszenia Wydawców Repropol i dyrektor generalny Izby Wydawców Prasy.Zdaniem organizacji w bibliotekach studenci często robią zdjęcia dokumentów, nie korzystając z ksero, a kopiarki i papier są już opłatami objęte. Komórki i sprzęt dostępowy też pośredniczą w tworzeniu kopii dzieł, więc zdaniem organizacji też trzeba za nie płacić twórcom. Projekt wpłynął już do Ministerstwa Kultury. Rozpoczęto w tej sprawie konsultacje. – Opłaty które wpływają do nas od urządzeń kopiujących i czystych nośników do nich wynoszą rocznie łącznie ok. 1,3 mln zł, przy czym od czystego papieru wyniosły w ub. r. tylko 2,7 tys. zł – dodaje Maciej Hoffman.System już teraz jest nieefektywny – w ub. r. z tytułu opłat zebrano jedynie 14,5 mln zł. Największe firmy i tak je płacą, jednak szara strefa jest bardzo duża, choć nikt nie jest w stanie określić jej skali. Stowarzyszenia twórców twierdzą, że 90 proc. punktów ksero unika dzisiaj wnoszenia określonych w ustawie opłat choćby za papier kserograficzny. W tym przypadku także producenci sprzętu zgadzają się na podwyżkę stawki dzisiaj wynoszącej 0,001 proc. ceny. – Doszliśmy do kompromisu w sprawach najmniej kontrowersyjnych, w pozostałych negocjacje trwają. System wymaga reformy, na rynku jest coraz więcej urządzeń łączących w sobie wiele funkcji – mówił na środowej konferencji ZIPSEE Dominik Skoczek, dyrektor departamentu prawnego w Ministerstwie Kultury. Zdaniem producentów wprowadzenie obowiązku płacenia za kolejne kategorie może spowodować jeszcze większą skłonność do unikania opłat. – Wiele płyt jest zabezpieczanych specjalnymi programami przed kopiowaniem, co i tak ogranicza tzw. dozwolony użytek, więc mimo postępu technologii cyfrowej skala zjawiska wcale nie rośnie. Pomysł objęcia opłatami nowych kategorii sprzętu jest co najmniej dyskusyjny – ripostował Wojciech Dziomdziora, partner w kancelarii Cottyn. Producenci twierdzą również, że choć opłaty są przewidziane także dla telewizorów czy dekoderów do odbioru telewizji z twardym dyskiem, to przenoszenie nagranych na nich plików jest bardzo trudne. Opłaty od sprzętu – choć różny jest zakres objętych nimi kategorii – obowiązują w 22 krajach UE, nie ma ich w Irlandii, Wielkiej Brytanii, Luksemburgu, na Malcie i Cyprze. Stawki są też różne. Za kopiarki w Austrii zależnie od wydajności kopiowania płaci się w pięciu przedziałach – od 11,63 do 392,1 euro, ale już w Belgii obowiązuje siedem stawek – od 4,61 do niemal 1,7 tys. euro. Zupełnie różne jest też podejście. W Niemczech nie objęto opłatami drukarek, a np. w Austrii komputerów osobistych.
ago
.

Miejski Dom Kultury w Łaziskach Górnych zaprasza na występ kabaretu Neo-Nówka. Występ odbędzie się we wtorek, 19 stycznia 2010 r. o godz. 18.00 w sali widowiskowej MDK w Łaziskach Górnych.Nowy program pt.: "Seks, alkohol i książki"Bilety w cenie 40 zł parter oraz 35 zł balkon do nabycia w sekretariacie MDK.Zapraszamy! Kabaret tworzy trzech młodych zapaleńców o niezłym zacięciu : Michał Gawliński - jest najmłodszy w zespole, ale już niedługo. Po odejściu "Białego" to właśnie jemu przypadł tytuł "Alc-hajmera". Ciągle coś gubi (zwłaszcza rekwizyty). Ale ma też niespotykany dar przyciągania do siebie policji, zwłaszcza jak siedzi za kierownicą. Poza tym jest miły, uroczy i kochają go kobiety (w przedziale od lat 14 do nieskończoności).Najdziwniejsza rzecz jaka mu sie przytrafiła: Skończył Fizykę, a uczył w szkole podstawowej plastyki i muzyki.Lubi: Długie spacery po lesie. Dlaczego długie? Bo na krótkich się gubi. Radek Bielecki - w Neo-Nówce od stycznia 2008 roku. Jak się nie trudno domyślić najmłodszy stażem członek kabaretu. W środowisku jego zmiana barw klubowych nazywana była transferem roku. Radek pochodzi z Warmii, a konkretnie z Lidzbarka Warmińskiego. Tam się urodził i mieszkał do grudnia 2007 roku. Aktualnie jest napływowym mieszkańcem Wrocławia. Na scenie nie da się go nie zauważyć. Jest troszeczkę większy od reszty Neo-Nówki i w dodatku z bródką. W kabarecie wszystkie konflikty i nieporozumienia rozwiązuje za pomocą "parolka". Wcześniej pyta tylko: "z podpórką czy bez?". Ulubione miejsce we Wrocławiu - Dolmed. Najdziwniejsza rzecz jaka mu się przytrafiła: W obecności policjantów włamał się do własnego mieszkania będąc przekonanym, że w środku jest złodziej. Uwielbia: Dobrą muzykę i Warmię. Roman Żurek - to on założył i stara się ogarnąć ten cały bajzel. Konsekwentny i upierdliwy, w kabarecie znany jako "Dyktatore Romano", powoli też zaczyna dołączać do grona "Alc-hajmerów". Ma specyficzne poczucie humoru. Ci którzy go nie znają w czasie rozmowy mogą czuć się obrażeni już po drugim zdaniu. Oprócz tego bywa też sympatycznym i radosnym chłopcem. Do tego skończył kiedyś Historię. Najdziwniejsza rzecz jaka mu się przydarzyła: Raz go poniosło i opłacił abonament radiowo-telewizyjny. Lubi: Długie spacery po lesie i bieganie po rosie. Największe przeboje kabaretu Neo-Nówka :Neo-Nówka - Mohery Neo-Nówka - Niebo cz.1 Neo-Nówka - Niebo cz.2 Źródło : http://www.neonowka.pl http://youtube.com http://www.tvp.pl
ago
.

Dzisiaj 1 grudnia 2009 ok godz 15 w Łaziskach Średnich przy ul. Pstrowskiego na zakręcie drogi w lesie miał miejsce bardzo groźny wypadek. Zielone Punto jadące w kierunku Łazisk Średnich wpadło w poślizg i ścinając zakręt drogi uderzyło wprost w nadjeżdżającego z naprzeciwka TIR-a. Konieczna była interwencja Straży Pożarnej oddziału Ratownictwa Technicznego celem wydobycia kierowcy i pasażerki z rozbitego pojazdu. Kierowca i pasażerka Punto zostali przewiezieni do szpitala. Na chwilę obecną nie posiadamy informacji o stanie zdrowia kierującego i pasażerki Punto. Zdjęcia z tego wypadku pomimo ich drastyczności publikujemy ku rozwadze kierowców. Radzimy w trudnych warunkach atmosferycznych ograniczyć prędkość kierowania pojazdem.
ago
.

Policjanci zatrzymali na gorącym uczynku dwóch mężczyzn, którzy przeprowadzali transakcję narkotykową. Funkcjonariusze zabezpieczyli 7 porcji narkotyków. Dealerowi grozi kara pozbawienia wolności do lat 10. W Łaziskach Górnych na klatce schodowej bloku położonego przy ulicy Energetyków, 17-letni mężczyzna chciał sprzedać marihuanę innej osobie. Transakcja została przerwana, gdyż do akcji wkroczyli policjanci z tutejszego komisariatu. Zabezpieczono ponad 8 gram narkotyku. Kupujący po przesłuchaniu został zwolniony, natomiast wobec dealera zastosowano środek zapobiegawczy. Za handel narkotykami grozi kara pozbawienia wolności do lat 10. Prowadzący sprawę nie wykluczają dalszych zatrzymań, sprawa ma charakter rozwojowy.
ago
.

Jak podało radio RMF FM, posłowie zajmujący się nowelizacją tzw. ustawy hazardowej odeszli od pomysłu ograniczania anonimowości i prywatności w Sieci. Upada tym samym zamysł zapisywana adresów IP, historii odwiedzanych stron, czy też czytania e-maili bez zgody sądu. "Wszystkie zapisy, dotyczące monitoringu adresów IP czy historii stron, na które wchodzimy, czy czytania prywatnych maili bez zgody sądu, wypadły z projektu, którym dziś zajmie się komitet stały rady ministrów. Nie będzie żadnej inwigilacji" - mówił w rozmowie z dziennikarką RMF FM minister Michał Boni.Oznacza to, że teraz strony internetowe które oferują możliwość hazardu mają być monitorowane przez tzw. "cybercelników". W przypadku znalezienia nowej strony umożliwiającej takie usługi, zostanie złożony wniosek do sądu o uznanie jej za niezgodną z polskim prawem. Jeśli wyrok sądu okaże się zgodny z opinią cybercelników, strona znajdzie się na czarnej liście Urzędu Komunikacji Elektronicznej. A to z kolei oznacza konieczność zablokowania dostępu do niej przez dostawców Internetu.Niektóre serwisy prawne stwierdzają jednak, że "deklaracja nie ma pokrycia. Nawet jeśli nie teraz, to za jakiś czas takie pomysły znów się pojawią".Nie będzie inwigilacji internautów. Jak ustaliłam, autorzy nowelizacji ustawy hazardowej zrezygnowali z radykalnych rozwiązań, które ograniczałyby anonimowość i prywatność użytkowników sieci.Z projektu nowelizacji ustawy hazardowej wypadły wszystkie zapisy dotyczące monitoringu adresów IP, historii stron na które wchodzimy, czy czytania prywatnych maili. Tym projektem dziś zajmie się Komitet Stały Rady Ministrów. "Nie będzie żadnej inwigilacji, żadnego zaglądania do maili, to w ogóle nie wchodzi w grę" - zapewnił mnie minister Michał Boni. Strony oferujące hazard mają śledzić cybercelnicy. Gdy je namierzą, będą wnioskować do sądu o uznanie ich za niezgodne z prawem. Po wyroku strona zostanie wpisana na czarną listę w Urzędzie Komunikacji Elektronicznej. A operatorzy będą mieli obowiązek ją blokować. Jak tłumaczą autorzy projektu, wpisanie sądu w ten proces ma uniemożliwić ewentualną cenzurę. Instytucje państwowe same nie będą mogły blokować konkretnych stron. Dopiero wyrok może spowodować, że państwo zacznie działać przeciw ich właścicielom. Przeczytaj fragment mojej rozmowy z ministrem Michałem Bonim:A.W.: Czy policja będzie mogła monitorować ruchy internautów, czytać ich maile, śledzić IP?M.B.: Na pewno tak nie będzie, powinniśmy rozmawiać o tej fazie projektu w której teraz jesteśmy. Jak z każdym projektem sytuacja bywa taka, że w różnych fazach projektu różne instytucje zgłaszają różnego rodzaju wnioski, także takie, które dają im większą łatwość wykonywania różnego rodzaju operacji. Policji niewątpliwie byłoby wygodniej, gdyby miała większe możliwości. Ale powiedzieliśmy, że nie. Nie ma takiej możliwości, to będzie obwarowane w imię wolności obywatelskich. I tyle. Nie ma żadnej obawy.A.W.: Czyli obywatele mogą być spokojni?M.B.: Obywatele mogą być spokojni. Nie będzie żadnej inwigilacji, żadnego zaglądania do maili. Sorry, ja koresponduję mailowo z córką, która jest na stażu zagranicznym i nie mam ochoty, żeby mi ktokolwiek zaglądał. Tak? Tak samo jak każdy, kto operuje internetem. To w ogóle nie wchodzi w grę. Decyzja sądowa o zablokowaniu strony, a dopiero, kiedy się stwierdza, że ta strona oferuje coś co jest łamaniem prawa, przestępstwem, można patrzeć na to kto jest autorem tej strony, kto jest jej właścicielem, kto za nią odpowiada. Nikt nie będzie ścigał tego, kto zajrzał! W przypadku hazardu w ogóle nie chodzi o zaglądanie. Tysiące osób prawdopodobnie będą zaglądały nawet na te nielegalne strony hazardowe. Proszę się nie obawiać, nikt nie będzie ścigał tego, kto zajrzał. Natomiast jeśli ktoś będzie brał udział, to prawdopodobnie będzie też uczestnikiem tego przestępstwa, ale szczerze mówiąc nie ma żadnego nastawienia na to, żeby go ścigać. Bardziej byśmy chcieli ścigać tych, którzy oferują to, co jest nielegalne. Źródło i więcej informacji: RMF FM
ago
.

Kompania Węglowa wniesie do grupy energetycznej Tauron kopalnię "Bolesław Śmiały" w Łaziskach Górnych oraz wszystkie należące do KW akcje Południowego Koncernu Węglowego. W zamian otrzyma akcje grupy Tauron - zakłada plan, przygotowywany przez przedstawicieli obu firm. "Podpisaliśmy list intencyjny, którego celem jest opracowanie procedury wniesienia do grupy Tauron kopalni oraz akcji PKW. W pierwszej kolejności uzgodnione będą szczegółowe zasady i harmonogram dalszych prac, których rezultatem będzie zawarcie umowy końcowej" - powiedział we wtorek PAP rzecznik KW Zbigniew Madej. Skupiający obecnie dwie kopalnie PKW to wspólne przedsięwzięcie KW (wniosła tam kopalnie) i Południowego Koncernu Energetycznego (PKE) z grupy Tauron (wniósł kapitał). Decydujący głos i ponad 52 proc. akcji należy do PKE, pozostała część do KW. Wniesienie do grupy Tauron kopalni "Bolesław Śmiały", o co energetyczna spółka zabiegała od kilku lat, oraz przekazanie wszystkich akcji PKW, ma być - jak zakłada wstępnie projekt - spłacone akcjami grupy Tauron, która w połowie przyszłego roku ma zadebiutować na giełdzie. Wówczas KW będzie mogła sprzedać walory Taurona, uzyskując za nie gotówkę.Dwa lata temu, gdy rozważana była podobna transakcja, majątek "Bolesława Śmiałego" wyceniano na ok. 120 mln zł, a wartość akcji PKW na ok. 0,5 mld zł.Kompania Węglowa nie podała daty sfinalizowania transakcji, jednak - jak powiedział PAP znający szczegóły sprawy przedstawiciel firmy - stronom zależy, aby przedsięwzięcie zostało zrealizowane jeszcze przed debiutem giełdowym Taurona, by podnieść wartość grupy. Przejęcie przez grupę Tauron całości akcji PKW powinno oznaczać również, że załoga węglowego koncernu otrzyma akcje pracownicze, czego od kilku miesięcy domagają się działające tam związki zawodowe. Nie było to jednak możliwe, bo koncern jest wspólnym przedsięwzięciem KW i PKE, a nie 100-procentową własnością grupy Tauron. O wniesieniu kopalni z Łazisk Górnych do grupy Tauron i pozbyciu się przez KW akcji PKW mówi się od kilku lat. Zgodnie z zawartym 2 października 2007 r. porozumieniem, wyceniony na 120 mln zł majątek kopalni "Bolesław Śmiały" miał być wniesiony do PKW, którego nowe akcje objęłyby: Kompania Węglowa i - za 100 mln zł - Węglokoks. Potem Kompania miałaby sprzedać Węglokoksowi wszystkie posiadane akcje PKW. Docelowo Węglokoks miał wnieść akcje PKW do Taurona, stając się jego akcjonariuszem. Ostatecznie jednak transakcji w takiej formie zaniechano. Kopalnia "Bolesław Śmiały" w Łaziskach Górnych to jedna z najmniejszych kopalń KW - zatrudnia ok. 1,7 tys. osób i wydobywa 1,8 mln ton węgla rocznie. Sąsiaduje z należącą do PKE Elektrownią Łaziska. Węgiel z kopalni taśmociągiem trafia bezpośrednio do elektrowni. O powiązaniu kapitałowym obu firm mówiło się od dawna. Opowiedziała się za tym także załoga kopalni. Latem 2004 roku kopalnia znalazła się wśród czterech zakładów górniczych przeznaczonych przez Kompanię Węglową do likwidacji. Załoga kopalni czyniła wówczas starania o włączenie zakładu do PKE. Ostatecznie jednak, w związku z koniunkturą na rynku węgla, kopalnia pozostała w Kompanii. W kolejnych miesiącach jej zarząd odrzucał starania PKE o przejęcie zakładu. Źródło : http://katowice.tvp.pl
ago
.

Piotr Owcarz, twórca i właściciel Muzeum Hansa Klossa, ogłosił 27 listopada 2009 roku w wywiadzie udzielonym „Super Expressowi”, że z dniem 1 stycznia 2010 roku muzeum przestanie istnieć. Z sieci zniknie strona internetowa Muzeum Hansa Klossa, towarzyszące jej forum i rozwiązany zostanie Fan Club Hansa Klossa. Piotr Owcarz powiedział, że otwarcie placówki od początku traktował „wyłącznie jako próbę zaadaptowania do Polski zachodnich rozwiązań z dziedziny popkultury czy pop-artu”. Jednak eksperyment nie przyniósł spodziewanych rezultatów: „Wykreowanie superbohatera dostosowanego do nowych realiów na bazie starej ikony, oględnie mówiąc, się nie powiodło”. Jednocześnie Piotr Owcarz zauważa, że pięć tysięcy biletów wstępu do muzeum sprzedanych w ciągu kilka miesięcy uznać można za dobry wynik.W rozmowie z dziennikarką „Super Expressu” właściciel likwidowanego muzeum stwierdził również, że zainteresowanie muzeum ze strony mediów i zwykłych ludzi świadczy o tym, że potrzebujemy coraz bardziej wyrafinowanej rozrywki. Na decyzję o zamknięciu placówki wpłynął też klimat polityczny: „Do wszystkiego mieszamy politykę, nie mogąc się ani na chwilę od niej oderwać. (...) Jak słyszę o tych wszystkich inicjatywach ustawodawczych zakazujących noszenia koszulek z Che Guevarą czy nazywania przeróżnych prywatnych inicjatyw muzealnymi, przypomina mi się miniona epoka, w której za noszenie moro można było trafić na komisariat” – oświadczył Piotr Owcarz. O SERIALUReżyser Janusz Morgenstern otrzymał od szefa Teatru Telewizji propozycję przeniesienia na mały ekran książki ukraińskiego pisarza Jurija Dold-Mychajłyka „Baron von Goldring”, traktującej o radzieckim szpiegu działającym podczas II wojny światowej na tyłach armii niemieckiej. Reżyser przyjął propozycję pod warunkiem, że bohater będzie Polakiem. Pomysł zaakceptowano. Morgenstern zaproponował napisanie scenariusza Zbigniewowi Safjanowi, który z kolei zaoferował współpracę Andrzejowi Szypulskiemu i w połowie 1964 roku obaj panowie – pod pseudonimem Andrzej Zbych – rozpoczęli pracę nad scenariuszami cyklu widowisk inspirowanych postacią von Goldringa dla emitowanego na żywo w czwartkowe wieczory Teatru Sensacji. Tak narodził się Hans Kloss, w którego wcielił się znakomicie prezentujący się w mundurze przystojny blondyn o niebieskich oczach – Stanisław Mikulski. Janusz Morgenstern wyreżyserował jedynie pierwsze widowisko z cyklu „Stawka większa niż życie”. Pracę nad kolejnymi powierzył Andrzejowi Konicowi, a sam przystąpił do realizacji filmu „Potem nastąpi cisza”. Początkowo miało powstać jedynie sześć spektakli z Hansem Klossem w roli głównej. Gdy rozeszła się wiadomość, że J-23 ma zginąć w ostatnim widowisku, widzowie zaczęli zasypywać telewizję listami pełnymi oburzenia i wyrażać niezadowolenie podczas spotkań z decydentami. Dlatego postanowiono nie uśmiercać Klossa i sfinansować produkcję kolejnych części serii. Dzięki ogromnej popularności widowisk z serii „Stawka większa niż życie” oraz braku możliwości ich eksportowania (rejestrowane były na niedoskonałej technicznie taśmie telerecordingu) już w 1966 roku zamówiono u Safjana i Szypulskiego napisanie scenariuszy serii kilkudziesięciominutowych filmów telewizyjnych. Niecały miesiąc po zrealizowaniu ostatniego widowiska teatralnego Andrzej Konic jako pierwszy z reżyserów rozpoczął pracę nad filmowym serialem telewizyjnym – miało to miejsce 13 marca 1967 roku w Warszawie. Początkowo do produkcji skierowano sześć odcinków, potem jeszcze dwie serie po sześć odcinków. Ostatni klaps na planie padł 12 października 1968 roku.Serial składa się z osiemnastu czarno-białych filmów telewizyjnych: „Wiem, kim jesteś” (1)„Hotel Excelsior” (2)„Ściśle tajne” (3)„Café Rose” (4)„Ostatnia szansa” (5)„Żelazny Krzyż” (6)„Podwójny nelson” (7)„Wielka wsypa” (8)„Genialny plan pułkownika Krafta” (9)„W imieniu Rzeczypospolitej” (10)„Hasło” (11)„Zdrada” (12)„Bez instrukcji” (13)„Edyta” (14)„Oblężenie” (15)„Akcja - «Liść Dębu»” (16)„Spotkanie” (17)„Poszukiwany gruppenführer Wolf” (18) Każdy z reżyserów czuwał nad realizacją dziewięciu epizodów: Andrzej Konic wyreżyserował odcinki 2., 4., 5., 11., 12., 14., 15., 17. i 18., a Janusz Morgenstern – 1., 3., 6., 7., 8., 9., 10., 13. i 16. Autorem zapadającej w pamięć muzyki do serialu jest Jerzy Matuszkiewicz. Zdjęcia nakręcono w atelier Wytwórni Filmów Fabularnych w Łodzi i Wytwórni Filmów Fabularnych we Wrocławiu, a ujęcia plenerowe zrealizowano m. in. w Łodzi, Warszawie, Wrocławiu, Krakowie, Pieskowej Skale, Gdańsku, Sopocie, Gdyni, Olsztynie i jego okolicach, Łącku, Płocku, Pabianicach i Piotrkowie Trybunalskim. W 1967 roku nakręcono odcinki „Wiem, kim jesteś”, „Ostatnia szansa”, „Wielka wsypa”, „Edyta”, „Oblężenie” i „Spotkanie”. Na przełomie roku 1967 i 1968 zrealizowano zdjęcia do odcinków: „Hotel Excelsior”, „Ściśle tajne”, „Café Rose”, „Żelazny Krzyż”, „Podwójny nelson” i „Genialny plan pułkownika Krafta”, a w roku 1968 – „W imieniu Rzeczypospolitej”, „Hasło”, „Zdrada”, „Bez instrukcji”, „Akcja – «Liść dębu»” i „Poszukiwany gruppenführer Wolf”. Pełne emisje „Stawki większej niż życie” w ogólnopolskich stacjach telewizyjnych: 22.07.1968 – zwiastun serii filmowej: z okazji Święta Odrodzenia Polski wyemitowano odcinek „Spotkanie”.10.10.1968 – 6.02.1969 – premierowa emisja serialu w jedynym wtedy programie Telewizji Polskiej. Każdy odcinek emitowany był trzykrotnie: premiera wieczorem, dwie powtórki w godzinach porannych w kolejnych dniach.2.07.1972 – 22.10.1972 – przygody Klossa w programie I Telewizji Polskiej.1.05.1975 – 14.05.1975 – pierwsza emisja w programie II TVP (każdego dnia nadawano jeden albo dwa odcinki).5.09.1977 – 9.01.1978 – serial wyświetlono w programie I Telewizji Polskiej.2.09.1985 – 30.12.1985 – emisja w poniedziałkowe popołudnia w programie I Telewizji Polskiej.5.03.1995 – 9.07.1995 – serial otworzył cykl „Seriale wszech czasów” w TVP 1 (przed emisją kolejnych odcinków przekonywano widzów, że jest to seria filmowa fałszująca historię).23.02.1998 – 25.03.1998 – emisja w TVP 2.28.06.1999 – 21.07.1999 – serial pojawiał się w godzinach porannych w TVP 1.26.06.2000 – 2.08.2000 – wakacyjna projekcja serialu w TVP 2.25.06.2001 – 3.09.2001 – emisja w paśmie największej oglądalności w TVP 1 (w poniedziałki i soboty po godzinie 20); widzom zaproponowano również cotygodniową zabawę z teleturniejem „Wakacje z Klossem”.4.08.2002 – 1.12.2002 – premierowa emisja w TVP Polonia (w niedzielne popołudnia).5.03.2004 – 2.04.2004 – serial wyświetlano w TVP 2 o godz. 8.00.2.10.2004 – 21.11.2004 – TVP 2 pokazywała serial w weekendy w godzinach wczesnoporannych (emisję niektórych odcinków rozpoczynano przed 6.00) .7.11.2005 – 1.12.2005 – TVP 2 wyświetlała serial w dni powszednie ok. 8.00 dla widzów od lat 7.7.04.2006 – 28.07.2006 – emisja w TVP 2 w piątki i soboty ok. 19.00.2.02.2007 – 17.02.2007 – kinową wersję serialu, czyli 12 z 18 odcinków po raz pierwszy zaprezentowała telewizja Kino Polska dzięki licencji Zespołu Filmowego „Oko” (premiera w czasie weekendu ok. 20.00, powtórki w poniedziałki i wtorki o 17.05). Projekcji towarzyszył sześcioczęściowy cykl dokumentalny o serialu i konkurs dla widzów. Między 23.02.2007 a 5.03.2007 wyświetlono sześć pozostałych odcinków, licencji udzieliła TVP.19.03.2007 – 28.03.007 – emisja wszystkich odcinków serialu wraz z programami dokumentalnymi w telewizji Kino Polska późnymi popołudniami. Powtórki serwowano następnego dnia rano.1.04.2007 – 24.06.2007 – kinową wersję serialu po raz pierwszy wyświetlił TVN. Premiera odcinka – w niedzielę, powtórzenie – w następnym tygodniu w sobotę.31.03.2008 – 6.05.2008 – serial w TVP 2 (w dni powszednie ok. godz. 17.00) .6.07.2008 – 21.09.2008 – kanał TVN 7 prezentował w niedzielne popołudnia kinową wersję serialu.4.10.2008 – 31.01.2009 – TVP 1 emitowała kolejne odcinki serialu w sobotnie przedpoludnia.1.03.2009 – 28.06.2009 – po raz pierwszy osiemnastoodcinkową produkcję pokazano w kanale TVP Historia (w cyklu „Historia i film”); do odc. 8. włącznie serial i towarzyszące mu rozmowy wyświetlano dwa razy dziennie – o godz. 15.00 i ok. 20.00; od odcinka 9. serial i rozmowy w studiu emitowano jedynie w paśmie wieczornym; rozmówcami Krzysztofa Kłopotowskiego, prowadzącego cykl „Historia i film”, byli historycy związani z Instytutem Pamięci Narodowej (prof. Marek Wierzbicki, dr Piotr Gontarczyk, dr Sebastian Piątkowski) i Polską Akademią Nauk (prof. Eugeniusz Cezary Król) oraz Leszek Żebrowski, historyk i publicysta.30.03.2009 – 27.07.2009 – TVP Polonia wyświetlała serial w poniedziałkowe wczesne popołudnia.13.06.2009 – 29.08.2009 – w sobotnie, wakacyjne przedpołudnia kanał TVN 7 emitował kinową wersję serialu (12 z 18 odcinków).27.06.2009 – 5.09.2009 – serial pokazała TVP 2 w dobrym czasie antenowym (soboty i niedziele ok. godz. 18.00). Inne emisje „Stawki większej niż życie”: 29.06.1969 – serial trafił do kin w sześciu zestawach dwuodcinkowych. Zestaw I, składający się z odcinków „Wiem, kim jesteś” i „Ściśle tajne”, rozpowszechniano na taśmie 35 mm, pozostałe zaś na taśmie 16 mm: II – „Hotel Excelsior” i „Café Rose”, III – „Ostatnia szansa” i „Podwójny nelson”, IV – „Wielka wsypa” i „Genialny plan pułkownika Krafta”, V – „Edyta” i „Oblężenie”, VI – „Akcja - «Liść dębu»” i „Spotkanie”.Serial wyświetlały od końca lat sześćdziesiątych prawie wszystkie stacje telewizyjne państw socjalistycznych – emitowano go w Związku Radzieckim, Niemieckiej Republice Demokratycznej, na Węgrzech, w Czechosłowacji, w Bułgarii, Rumunii, Mongolii. Omawiana seria filmowa dotarła też do krajów kapitalistycznych – pokazano ją w Skandynawii, Japonii, Australii, Meksyku, Kanadzie i Stanach Zjednoczonych. Wybrane odcinki serialu prezentowano w telewizji jugosłowiańskiej i brazylijskiej.5.09.1992 – 27.12.1992 – po raz pierwszy serial pokazano poza TVP: wyemitowała go wrocławska Prywatna Telewizja „Echo”. Na zakończenie emisji miał miejsce transmitowany na żywo program „Kloss kontra Brunner” z udziałem Stanisława Mikulskiego i Emila Karewicza, podczas którego rozstrzygnięto konkursy dla widzów i przeprowadzono turniej wiedzy o serialu.10/11.03.2000 – na swoje 10. urodziny „Gazeta Dolnośląska, lokalny dodatek „Gazety Wyborczej”, zorganizowała we wrocławskim Teatrze Lalek imprezę pod nazwą Non Stop Kloss, czyli Pierwsze Otwarte Mistrzostwa Polski w Nieustającym Oglądaniu „Stawki większej niż życie”. Przez całą dobę blisko 200 osób oglądało kolejne odcinki i odpowiadało na pytania testujące znajomość serialu. Informacja Prawna. Serwis nie przechowuje na swoich serwerach żadnych plików. Wszelkie materiały filmowe emitowane w serwisie są udostępnione przez serwis YouTube.com i przechowywane na serwerach YouTube.com który dostarcza także technologie umożliwiające emisję tych plików na innych stronach www co też wykorzystano w naszym serwisie. Wszelkie spory wynikające z Ustawy o Prawach Autorskich i prawach pokrewnych należy kierować bezpośrednio do serwisu YouTube.com
ago
.

Okazuje się, że nasz herb został opracowany niezgodnie ze sztuką heraldyczną. Powstał nowy projekt, który musi zostać zaopiniowany przez ministra spraw wewnętrznych i administracji na podstawie opinii Komisji Heraldycznej. Skąd się wzięły nieprawidłowości? Otóż nasz łaziski herb funkcjonował od lat, ale nie było to potwierdzone żadnym oficjalnym dokumentem. W związku z tym w 1999 roku Rada Miejska zwróciła się do Ministerstwa Spraw Wewnętrznych z prośbą o zaopiniowanie projektu. Otrzymaliśmy pozytywną opinięz Heraldycznego Punktu Konsultacyjnego przy MSWiA. Na jej podstawie w 2000 roku Rada Miejska podjęła uchwałę w sprawie herbu, którego używamy do dziś – wyjaśnia Wojciech Dziduch, naczelnik Wydziału Ogólnoorganizacyjnego. – Pół roku później przyszło pismo z innej jednostki – Komisji Heraldycznej – która dopiero zaczęła działać. Jej opinia na temat naszego herbu była negatywna. W związku z tym, że uchwała już została podjęta na podstawie pozytywnej opinii Heraldycznego Punktu Konsultacyjnego, niczego nie zmienialiśmy. W 2008 roku gmina zwróciła się do MSWiA z wnioskiem o zaopiniowanie projektu sztandaru Łazisk Górnych. Po 8 miesiącach przyszła opinia negatywna, bowiem na projekcie znajdował się herb, który był niezgodny z zasadami heraldyki. Jak więc powinien wyglądać nasz herb? Odcięta gałąź powinna być wyraźnie trójkonarowa, opadające z niej liście muszą być liśćmi lipy, a nie brzozy, powinny mieć odpowiedni kształt i cieńsze kontury. Tarcza musi być półokrągła na dole, a tło musi mieć ujednolicony kolor. Projekt nowego herbu sporządził Instytut Heraldyczno-Weksylologiczny. Opinię MSWiA powinniśmy otrzymać do pół roku. Po podjęciu uchwały, zmian herbu będziemy dokonywać stopniowo. Tarcza na urzędzie jest świeżo odnowiona, więc dopiero kiedy się zniszczy, zawiśnie tam nowa wersja herbu – dodaje naczelnik.Źródło : http://www.laziska.um.gov.pl/